Nasi partnerzy

 

baner250x90 ws

dolnolzaczekszkolazklasa

1

logo LS

 

 

Wyszukiwarka

Sprawozdanie z wycieczki Klubu Wędrowca do Złotoryi

    Na dzisiejszej wycieczce w Złotoryi poszliśmy do BASZTY KOWALSKIEJ, rozciągał się z niej piękny widok. Potem spacerem wśród pól rzepaku doszliśmy do góry wulkanicznej zwanej Wilczą Górą, z której wydobywano bazalt. Następnie wróciliśmy do centrum Złotoryi i poszliśmy do kościoła, obok kościoła była wieża, w której były kościotrupy, manekiny, mechanizmy zegara, podnośnik budowlany. Szkielety były wtopione w ścianę, te szkielety były prawdziwe i były w rożnych pozach. W wieży widziałem salę biblioteczną z książkami przymocowanymi do łańcuchów. Pani Irenka opowiadała nam legendę, była fajna. Widziałem Benego, było fajnie z Benym, był śmieszny. Szedłem w parze z dziewczynką nieznaną, dziewczynka się nie odzywała. W wieży były zakręcone schody, które prowadziły na samą górę. Chcę jeszcze raz odwiedzić wieżę kościelną. Pozdrawiam dzieci.

Alan kl.

    09 maja wybraliśmy się na wycieczkę do Złotoryi. Mimo deszczu przybyło bardzo dużo osób, dzieci i rodziców. Była także pani Monika i pani Ola z suczką Lusią. Wszyscy spotkaliśmy się na ulicy Basztowej i tam zaczęła się nasza wycieczka. Na początku weszliśmy do Baszty Kowalskiej, po krętych i wąskich schodach wdrapaliśmy się na górę skąd zobaczyliśmy nasz następny cel - Wilczą Górę. Aby tam dojść wędrowaliśmy pomiędzy polami rzepaku i w górę przez las. Mnie, panią Olę i Zuzię wciągała Lusia. W tym czasie przestał padać deszcz i zrobiło się bardzo ciepło. Gdy już dotarliśmy, pani Irenka opowiedziała nam, że kiedyś w środku tej góry był wulkan. Teraz jest tu kopalnia, która zniszczyła połowę Wilczej Góry i wulkan. Pani Irenka dodała, że w środku wulkanu była magma, a na zewnątrz lawa. Nie pamiętaliśmy ile stopni ma lawa a ile magma, więc pani Ola sprawdziła w telefonie, że magma ma 900 st. C a lawa ponad 1300 st. C. Gdy wróciliśmy do miasta, kupiliśmy sobie pyszne lody. Ja zjadłam mieszanego, śmietankowo-czekoladowego. Był przepyszny: -) Następnie w planach mieliśmy zwiedzanie wieży kościelnej z Biblioteką Łańcuchową, Wartownią i tarasem. Były tam też lochy z prawdziwymi szkieletami. Ponieważ najbardziej ciekawiły mnie te szkielety, poszłam tam na samym początku. Jeden z nich w ciemności wyglądał jak żywy!!! Potem poszłam na taras a potem zobaczyłam wartownię. Na samym końcu zwiedziłam Bibliotekę Łańcuchową. Była tam jedna księga, w której można było się podpisać. Pani Irenka opowiedziała nam historię o pewnym panu, który  się tam uczył. Następnie weszliśmy do kościoła, w którym była studnia oraz dawniej także piekarnia. Kiedyś, gdy nadjeżdżali wrogowie to wszyscy mieszkańcy kryli się właśnie w kościele. Mogli wówczas jeść bułki i pić wodę ze studni. Na koniec wycieczki wróciliśmy z powrotem pod Basztę. Zgodnie z tradycją "Klubu Wędrowca" poprosiliśmy na zakończenie wycieczki o wspólną zabawę. Na szerokim chodniku pobawiliśmy się  w "Gąski, gąski do domu". Było dużo śmiechu :-) :-) :-)

Karolina IIb

 

Przyjaciele szkoły

Strefa dla nauczycieli

logo na stronę

Joomla Templates by Joomla-Monster.com